platforma blogowa portalu nowa trybuna opolska

Pracusie i dziecioroby

Kilka dni temu prasa ekonomiczna opublikowała smutne wyniki badań, z których wynika, że większość Polaków jest za tym, aby do firm prywatnych posyłać więcej kontroli. Dlaczego moim zdaniem te wyniki są smutne, żeby nie powiedzieć: zatrważające? Bo pokazują, że w Polsce prywatnego przedsiębiorcę nadal traktuje się jak cwaniaka, oszusta, chciwca, złodzieja, niegodziwca.
W tych badaniach, gdyby je dobrze psychologicznie opukać, zazdrość do tych, którzy mają nieco więcej, miesza się ze magnacką pogardą do tych, którzy ciężko pracują na swoim.
Echo tej pogardy odbiło się ostatnio w słowach samego profesora Bartoszewskiego, tej ikony polskich inteligentów, do której się trzeba modlić bez względu na to, co powie – i jak bardzo szybko i niewyraźnie. Otóż podczas napuszonej inauguracji komitetu poparcia dla prezydenckiej kandydatury Bronisława Komorowskiego, zacny profesor oświadczył, że on woli ojca pięciorga dzieci od hodowcy zwierząt futerkowych.
Tym ojcem pięciorga jest rzecz jasna Komorowski, zaś hodowcą futrzaków – Jarosław Kaczyński. Bo ma tam w domu jakieś koty.
Naprawdę nie wiem, skąd to lekceważenie dla tych, którzy hodują zwierzęta na futra. To przecież o wiele trudniejsze niż robienie dzieci. No i o wiele mniej przyjemne, jeśli brać pod uwagę tylko startowy moment procesu ojcostwa.
Przecież taki hodowca nutrii, norek, lisów czy szynszyli tyra niczym górnik na przodku. Wstaje skoro świt, ćwiartuje surowe mięso, roznosi je po klatkach. Potem urząd skarbowy, ZUS, weterynarz, telefony do odbiorców, rejestracja furgonu, naprawa poideł, odpisywanie na pogróżki ekologów… I milion bieżących spraw, jakie niesie ze sobą prowadzenie małego biznesu. Bo duży biznesmen otoczony jest  całą chmarą asystentek, sekretarek, doradców, konsultantów… Mały zaś otoczony jest obowiązkami i troskami.
Gdyby pan profesor myślał wolniej niż mówi, z pewnością doszedłby do wniosku, że takie dowcipasy ze small biznesu futrzanego są nie na miejscu na salonach partii, która rzekomo wspiera kapitalizm.
A ja powiem jeszcze i to, że bardzo lubię kiełbasę z nutrii.

Komentarze (208) do “Pracusie i dziecioroby”

  1. pawel napisał(a):

    …nie jest tez ojcem nikogo i niczego…i mam nadzieje ze niedlugo zniknie.Nie zrobil nic a czego sie tkna bylo kompromitacja.Szczul ludzi na siebie stworzyl koalicje z…??? i trambi /i jego szczekacze/ o bogu honorze i ojczyznie, patryjotyzmie ,powstaniu warszawskim ,styczniowym, letnim i zimowym i hgw jakim jeszcze…ogolnie o wartosciach ktore nie sa nam bliskie…piekny syf !!!

  2. limba napisał(a):

    Ale o co chodzi??? Co za bełkot. Gdzie związek?

  3. limba napisał(a):

    To jakieś forum elitarne? A, skoro tak to przepraszam, już mnie tu nie ma. Nie należę do elity, która zrozumiała o co chodzi w tym tekście rozjechanym od Bałtyku po Tatry. A swoja droga jak liczna ta elita :) ?

  4. pawel napisał(a):

    limba: to zadne elitarne forum to faktycznie belkot ludzi z jednej organizacji ktorej mazy sie ten wielki/maly kraj od Baltyku nie po Tatry a po morze Czarne.

  5. gorniak napisał(a):

    Hej, Limbo! Nie uciekaj, proszę. Ro wypominał mi w ten sposób, że w drugiej turze chcę głosować na PO, mimo że mnie irytuje ich kandydat. Taka aluzja. I ja ją poniał:))))To był cytat z jednego z moich wpisów. Bawcie się tu dobrze, ja znikam na dwa dni.

  6. kaczor napisał(a):

    ?Niesamowita inwencja twórcza pana redaktora wręcz powala.Jak trafne wnioski potrafi pismak wyciągnąć z wypowiedzi bądż co bądż profesora. Studencina ,było nie było magister opolskiej WSP MIENIĄCY SIĘ SZTANDAROWYM REDAKTOREM

  7. Adrianna napisał(a):

    Jeżeli chodzi o małe ,prywatne firmy a ogromne biznesy to wiadomo,że różnica jest kolosalna biorac pod uwagę urobionego po pachy małego przeciębiorcę a wielkiego ,pachnącego i pod krawatem Pana Prezesa.Który dotkliwiej odczuje wszelkie kontrole i nagabywania?Natomiast nie mam nic przeciwko wprowadzeniu kas fiskalnych do prywatnych gabinetów lekarskich!To towarzystwo już się tak rozpanoszyło ,że momentami mam wrażenie iż gabinet lekarski staje się punktem szybkiej i nieskutecznej usługi .

  8. Szopq napisał(a):

    Forumowicz Kaczor mocno styrał moje dyrdymały o niszowości. Pewno wszystko na rzecz bezpieczeństwa posady Szeryfa :) . Pawle, czy ten skrót w Twoim pierwszym poście, ‘hgw’, oznacza inicjały płezydent Wałszawy? Następnym razem napisz “Bufetowa”, wtedy każdy zajarzy.

  9. Szopq napisał(a):

    Ro, najpierw musiałbyś wziąć udział w powstaniu. I to tak, żeby nikt Cię tam nie widział. Na razie jesteś zwykłym “wyjcem”.

  10. gorniak napisał(a):

    Do Kaczora: nie mienię się być kimkolwiek!!!!! Nie chcę być na sztandarach, tym bardziej, że wypisuję sobie tu i tam felietonowe dyrdymały, lecę luzem i prowokiem, która to poza nie dla wszystkich bywa zrozumiała. Naginam, przeginam, doginam, odginam… Nie puczę się i nie puszę. I już. Dziadzio UZi mnie zirytował swym gęganiem, to sobie skrobnąłem. A studenciną to chciałbym jeszcze być…. ech… bardzo, bardzo… Zaliczyłbym niebawem letnią sesję i luz do października. A co ma WSP do tego? Gdyby wtedy była Uniwerkiem, miałbym papier z Uniwerka. Mnie to loto!!!! Do Adrianny: Sluszność ma Pani! Ale ja i tak bardziej cenię tych małych włascicieli firm. Wielcy są albo z nadan politycznych, albo są pozostalościami PRL (był, był, był i się ostał na zasadzie: “My tiepier bizniesmieny”), albo z tzw. nowego worka prezesów koncernowych, czyli bandy ukrawaconych pajaców po kursach dla frajerów. A mały do wszystkiego własnymi ręcamyyyyy!!!!! Co do kas fiskalnych dla lekarzy – tak, tak, tak!!!

  11. pawel napisał(a):

    koles: talia taka i taka ? starszny gniot…dalej styl marny? zero poprawy u ciebie i u kolegow z organizacji.

  12. Szopq napisał(a):

    Paweł, obornik składa się z odchodów zwierzęcych, tj. kału i moczu, oraz ze ściółki. W oborniku znajduje się przeciętnie 25% suchej masy, a zawartość składników pokarmowych w świeżej masie wynosi 0,5 azotu (N), 0,25% fosforu (PO5) i 0,6 potasu (K2 O). Jednakże skład chemiczny obornika może ulegać dużym zmianom, w zależności od gatunku zwierząt, ich wieku oraz od sposobu żywienia i jakości skarmianej paszy, a także od stanu zwierzęcia (zła czy dobra kondycja) i od ilości stosowanej ściółki

  13. pawel napisał(a):

    limba jezeli tu jestes to widzisz jak to elita.do zobaczenia nad Odra okolo 13 tej

  14. ToFi napisał(a):

    A ja zagłosuję na ojca sześciorga dzieci, który wykonał kawał ciężkiej i odpowiedzialnej roboty za siebie, za pana redaktora i jeszcze za jakiegoś jednego bezdzietnego łże-liberała… ;-)

  15. Adrianna napisał(a):

    Witam ro i pozdrawiam bardzo serdecznie!

  16. Lodka napisał(a):

    Po raz kolejny spotykam się z tytułowaniem p. Bartoszewskiego profesorem. Skąd to się wzięło ?. P. Bartoszewski nie jest profesorem, jest co najwyżej doktorem honoris causa a to wiadomo nie jest to samo. P. Bartoszewski jest natomiast członkiem, prezesem, przewodniczącym, wice…itd. co najmniej kilkudziesięciu stowarzyszeń, komitetów, fundacji itp. A jeśli chodzi o słynnego “więźnia Oświęcimia” to jego pobyt w Auschwitz ograniczył się do kilku miesięcy bo został wypuszczony przez Niemców na wolność. Wielu innych Polaków siedziało w obozie Auschwitz o wiele dłużej a ich się tak nie gloryfikuje. Nic dziwnego, że p. Bartoszewski tak “czczony” przez tzw. elity uznał, że wolno mu publicznie obrażać innych i zrobił to nie po raz pierwszy.

  17. Adrianna napisał(a):

    Podczas powodzi w 1997r. zalało w Kędzierzynie- Koźlu moja rodzinę i są to jedne z najbardziej traumatycznych wspomnień.Mam nadzieję,że nie jesteś zagrożony.Jeżeli chodzi o mają dłuższą nieobecność to przyznam się ,że śledzę często wpisy jednak równie często nie jestem zorientowana w tematyce. Nie będę przecież wiecznie przesiadywała w googlach! ha ha, bo taka ze mnie czasem tępa główka!!!!

  18. Zuraw napisał(a):

    Jak to jakiej organizacji? Wywrotowej, pragnącej zatrzymać POstęp, podważyć niepodważalne i przywrócić czarnosecinną reakcję i ciemnogród. Zdaje się że to w barze u Mola któryś z przechodniów rzucił, że my wszyscy to jedna osoba. Był widać antypijany, skoro kilka osób widział jako jedną, chyba po litrze spirytusu zacząłby widzieć pojedynczo :-)

  19. Catz napisał(a):

    Ja pracowałem pół roku w firmie, w której łamano prawo pracy, oraz parę innych przepisów. Dzięki temu, dla mnie każdy przedsiębiorca z tej branży, lub o podobnej wielkości przedsiębiorstwa, jest lekko podejrzany. Dlatego kontrole te powinny być prowadzone i być jak najmniej uciążliwe i jak najbardziej skuteczne. Co do wypowiedzi Pana Bartoszewskiego, to ma on prawo do swojego zdania, a skoro wypowiedział się publicznie, to każdy Polak może go sobie ocenić. Czy dziennikarze i inni Autorytetowie Narodowi powinni się wypowiadać o takiej błahostce? Chyba nie warto.

  20. limba napisał(a):

    Tak na pożegnanie. Redaktor szyje jakiś karkołomny związek pomiędzy wypowiedzią Władysława Bartoszewskiego na temat preferencji wyborczych profesora, a jego brakiem szacunku dla drobnych przedsiębiorców. Miało być śmiesznie? Intrygująco? Wyszło po prostu słabo żeby nie powiedzieć żałośnie. Następnie “lodka” z delikatnością równą tej, jaka cechuje bojówki pewnego radia pisze że kilka miesięcy w Oświęcimiu to pikuś. Dowiedziałam się także że i “lodka” i “ro” daleko bardziej zasługują na tytuły. I to nie te amerykańskie, gdzie jak wiadomo nauka na najniższym światowym poziomie, ale NASZE, POLSKIE, PRAWDZIWE, NARODOWE! Brakuje mi tu jeszcze “Nie będzie Niemiec…” i “Żydzi na Madagaskar”

  21. koleś napisał(a):

    Tak sobie myślę, źe wysyła się jednego prowokatora, który pisze bzdury a potem wysyła takiego, który owe bzdury zwalcza zażarcie i oczywiście gratis, z miłości do prawdy na przykład albo w ogóle tak, że łza w oku a kij również! —————– limby nie będzie drażnił język pawla (bo on swój?), ale będzie drażnił ro, którego niemalże oskarża się o to, o co zawsze się oskrarża odkrywając “odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne”. ——————- Nudne jak flaki z olejem! “Swoi”, “obcy” – i jak zawsze (ro – doświadczasz to na własnej skórze) obrywasz (odwrócona tym razem reguła Murphego) nie za tekst o wzmacnianiu wałów przeciwpowodziowych, czyli za kaczkę z jabłkiem, ale za ziemniaki, czyli próbowałeś “wyprostować” trochę jakąś osóbkę z tekstem jaki można wyczytać w komentarzach do komentarzy Gazety Wyborczej, a oberwałeś jakbyś sam ogłosił się następcą Dmowskiego tudzież nosił koszulkę z reklamą getta ławkowego. ——– Poważnie zaś mi się zdaje, że “rzucono” tego i owego jak również ową na “odcinek”. Myślę, że ktoś doszedł do wniosku, by zastosować metodę mieszaną – od płytkich obelg po głębsze działanie na zmysły – zresztą – co ja tu tłumaczę alfabet… he he ————— Zagadywaczy i zmieniaczy tematów ci u nas dostatek, ale i tych przyjmujemy, jako znak przyszłego zwycięstwa i… chłopaki! tudzież nieprzypadkowo sfrunięte dziewczyny… po raz pierwszy od wielu dni słońce wyjrzało zza chmur!

  22. gdziepole.pl napisał(a):

    Polecam blog Marka Migalskiego – Dajmy się nacieszyć Bronkowi władzą! Jak przegra co powie w domu? Że nic nie zrobił? Nikogo nie widział? Ludzie niech się cieszy chłopak ile może! Na starość dziecią będzie pokazywał obrazek: ” Patrzcie to ja z prezydentem Jarosławem Kaczyńskim” :)

  23. Zuraw napisał(a):

    Ro, chodź wyskoczymy gdzieś w nocy i spalimy sobie jakąś czarownicę.

  24. koleś napisał(a):

    Chciałbym zapoznać się z Raportem o Stanie Państwa. Jest zupełnie rybka, kto to zrobi. Ale ten kto to zrobi, być może (ale tylko być może) okaże się dobrym gospodarzem. Ten, który tego nie zrobi, dobrym gospodarzem nie będzie, ale może (tylko być może) okaże się niezłym złodziejem.

  25. koleś napisał(a):

    Nie, to z powodu próby pomiaru grubości skorupy nad lawą w znanym zwrocie “nasz naród jak lawa”… Bo wyobraź sobie stale w tej skorupie trafiam na beton! 8)

  26. Szopq napisał(a):

    Widzę, że goryczka Ro jest bardziej zaraźliwa, niż optymizm Migalskiego (którego nie lubię).

  27. Zuraw napisał(a):

    To spalmy po dwie na łebka :-D

  28. Zuraw napisał(a):

    Powstanie zatem sieć klubów Anonimowych Myśliwych. Będą uczyć się myśleć, choć to przeważnie za późno….

  29. Zuraw napisał(a):

    A mi tam myślistwo właściwie to wisi. Że dla przyjemności? Ale oni zjedzą to co upolują. Więc czym się to różni od kupna w mięsnym karczku czy schabu, gdzie przecież też ktoś zabił jakąś świnię tylko po to, żeby późniejszy nabywca chabaniny miał większą przyjemność niż przy jedzeniu placków ziemniaczanych. A grill dla znajomych? Przecież jemy wtedy ze dwa – trzy razy tyle mięcha, niż zjedlibyśmy na zwykłą kolacją. A co do emisji CO2, to być może nie masz Koleś racji. Bardzo wiele takich rzeczy wylęgło się na polowaniach. Z tym że niewiele miało to wspólnego ze strzelaniem do kaczek czy dzików. Po prostu scenerią był jakiś elitarny klub; równie dobrze mogło to powstać na zamkniętej imprezie golfowej czy partii bilarda w stosownym towarzystwie. Koleś, nawet jakbyś został członkiem PZŁ i nabrał pełnych uprawnień myśliwego, to na TE polowania byś nie jeździł. Aha, ani poluję, ani wędkuję, ale schabowego to mogę jeść codziennie :-)

  30. Zuraw napisał(a):

    Koleś, właśnie dlatego że łatwo o pomyłkę. Chłopaki wiedzą, że nie wolno robić głupstw. Wtedy kiedy już siedzą za biurkami oczywiście. I z innej beczki – taka ciekawostka. Widać za bardzo zapatrzyli się w słupki http://fakty.interia.pl/polska/news/rmf-rcb-wiedzialo-o-zagrozeniu-nic-nie-zrobilo,1481425

  31. Szopq napisał(a):

    Dobrze Ro, bardzo dobrze!! Niech choć jednego kazania w roku wysłucha a nie tylko fiu bździu.. :) . A za Migalskim nie przepadam, bo nie lubię kiedy polityk, naukowiec na siłę robi z siebie celebrytę (rany, co za ohydne słowo… Tfu!). Tym bardziej jeśli nie ma do tego odpowiedniej aparycji ani fizjonomii. Gość wygląda jak typowy kujonek, przedziałek na chłopka roztropka itd. Żeby miał choć taką welę jak Palikot, albo takie fikuśne kędziorki a la “Boski Żigolo”, z wtartą odżyweczką (zgadnijcie kto takie ma!)… O, i wtedy jest z czym szumieć! A Migaczowi nie byłoby do twarzy ani ze szlugą, ani z piersiówką, ani z dżointem (gdyby, wzorem prawdziwych celebrities, przyznał się do smażenia w młodości). Przypuszczam, że pewno nigdy nie palił. Niech się tedy zajmie poselstwem na europarlament a “celebrowanie” niech zostawi tym, którym do twarzy z trawką. Chyba że chce się przyłączyć do celebrujących mit zielonej wyspy na mapie Europy.

  32. Szopq napisał(a):

    Na onecie, szanowny Ro. Też go na razie przeważnie czytam. Hołownię też kiedyś tylko czytałem.

  33. Szopq napisał(a):

    Na odwrót – to moherowy zaścianek, ale taki bardziej oświecony…

  34. Adrianna napisał(a):

    Panowie!jeżeli chodzi o myśliwych ,to oprócz zabijania ,zajmują się dokarmianiem zwierząt, budowaniem paśników itd.Nikt po pijoku po lesie nie gania, ponieważ obowiązują bardzo ostre przpisy.Polowanie jest bardziej humanitarnym sposobem zabijania niż jakiekolwiek inny w przemyśle mięsnym.Tutaj zwierzyna ma możliwość ucieczki a w ubojniach przeżywa ogromne stresy i męki.Niestety taka jest kolej rzeczy,żeby wrzucić karczek na grilla ,trzeba wcześniej ubić biedną świnkę,jajeczniczka ?…i owszem tylko z jajek od równie nieszczęśliwej i podduszonej kurki!Pozostaje więc szpinak i sałata .Jest jednak zagrożenie ,że nieodstrzelone zwierzątka rozmnożą się do takiej ilości,że wpałaszują nam wszystkie posadzone produkty wegetariańskiej diety.Na szczęście są tacy ,którzy uważają,że można żyć energią słoneczną .

  35. gorniak napisał(a):

    Adrianno, sarenki dokarmiac mogą harcerze. Wkurza mnie to dorabianie ideolo o dbanie o las i jego ekosystem za pomocą strzelb. Ci faceci chcą sobie po prostu postrzelać. Zaspokoic swe atawizmy. I już. Nie lubię sukinkotów za jedno: zawłaszczają las. Jak idziesz z psem, to chcą zastrzelić. Jak oni ze sforą, to ok.

  36. Szopq napisał(a):

    A i tak Pan zagłosuje w drugiej turze na myśliwego. Bajki o dokarmianiu, to rzeczywiście bzdura. Gdzieś kilometr od mojego domu, w polach widziałem taki paśnik zorganizowany przez myśliwych… jakieś 20 metrów od ambony strzeleckiej :D Widocznie myśliwcy z mojej okolicy nie lubią sobie postrzelać (może nie umieją?). Dobrze, że sideł nie zakładają przy tym paśniku…

  37. gorniak napisał(a):

    Bo to, że Komorowski poluje nie jest dla mnie kryterium oceny jego kandydatury, przynajmniej dla mnie nie jest… Ja wybieram mniejsze zło w ten sposób, Panowie i Panie!:)

  38. Szopq napisał(a):

    Ale musi Pan, Panie Redaktorze, zmienić zdanie do wyborów! Zło może być niskie, ale nie może być mniejsze :)

  39. Adrianna napisał(a):

    Siedzi kura w internecie, blog prowadzi:”Jak jest w Świecie” Gdzieś się pasie zwierz na łące, a jej żywot end w “Biedronce” Jakie jajko? ile deko? jak wyglądać ma to eco? Jak nawali, wyjazd z klatki! w galarecie kurze łapki! Ktoś odpisał:”kurko ładna, pewna Pani Gessler Magda, ponoć ładna,zgrabna,mądra, smaży w knajpie bycze jądra! Byk się pasie?…wielkie nieba!!!!, potem jednak cieńko śpiewa! Dziób do góry!łap laptopa, kiedy przyjdzie Ci ochota!

  40. koleś napisał(a):

    W Dobrzyniu nad Wisłą metalowy krzyż wznosi się na Górze Zamkowej i wolałbym tu nie stać, gdy zbiera się na burzę. Ale gdzie stanąć, gdy burza zbiera się gdzie indziej? W dole samotny biały żagiel, jedyny na tym wielkim akwenie wodnym sięgającym od Płocka do Włocławka. Idę o zakład, że ta żaglóweczka nie krąży sobie ot tak, tylko tak czujniej na tak! Chcę zrobić kilka zdjęć, zbieram więc z krzaków pająka niechcący i nagle staję oko w oko z olbrzymim szerszeniem, który zażera się pszczołą. Robimy na sobie wrażenie – szerszeń odlatuje a i ja wycofuję się na z góry upatrzone pozycje. Nagle uświadamiam sobie, że ostatnio deszcze jakoś tak ciągle padają, więc ta skarpa na której stoję nie musi wcale mnie utrzymać. A zlecieć na łeb na szyję te kilkadziesiąt metrów – to ja nie mam takiej potrzeby. Robię jednak ambitne zdjęcia, tzn. przyzwoicie skadrowane. Wieczorem stwierdzę, że przynajmniej dwa będą udane. Całkiem niezły wynik. Wracam do samochodu. W sklepikach wokół Rynku sprzedawczynie a może właścicielki stoją w drzwiach. To przypomina mi filmy dokumentalne, opowiadania z zamierzchłych czasów mówiące o sklepikarzach, najczęściej w fartuchachm, którzy stali w drzwiach swoich sklepów i wchodzili do środka razem z klientem. Używane rzeczy. “Wszystko za 4 złote”. Jest w tych sprzedawczyniach coś sympatycznego, w tym Rynku jest coś sympatycznego, w tych drzewach dających cień a najbardziej sympatyczny jest mały, czerwony fiacik, który będzie jechał. No chyba, że jakiś pies zaszczeka, wtedy wdrapie się na drzewp ;) A na ławce na Rynku siedzą mężczyźni. Po to są ławki na rynkach, aby mężczyźni mogli w nich siadać. [w innym miasteczku zobaczę dzisiaj Jarmark a mężczyż, którzy normalnie siedzieli na Rynku, ujrzę stojących, zagubionych w wylotach uliczek prowadzących do Rynku… Jarmark! I jak tu usiąść, skoro tam już ktoś siedzi. Stragany, haftowane serwetki, strażacy z OSP i dwóch na czarno okropnie groźnych policjantów. I następny drobny facecik, który bezradnie patrzy jak ławka na Rynku jest zajęta.) Jadę dalej. Chcę na tamę. Słyszełem w mediach, że Tusk ma być na tamie. We Włocławku. Pewnie będą tłumy. ———————- Tłum był… fotoreporterów i ochroniarzy. Wóz tvn24 jak z amerykańskiego filmu si-fi i wóz tvp jak z siermiężnego filmu o zwycięstwie sojalizmu. Został po drugiej stronie tamy – jakoś widać wolał nie stanąć obok konkurencji w rzędzie na tamie – bo nikt nie lubi świecić podartymi portkami przy elegankiej pani. Tusk? Ach, tak był. Tłumkiem otoczony i ochroniarzami, którzy profesjonalnie patrzyli w oczy czy kto nie podskoczy. A po co podskakiwać? Wybory będę przecież. Komorowski też był. Szczelnie otoczeni obaj. Powiedzieli do ludzi poprzez kamery tvn24 czy inne. Bo głupio by wypadli z megafonem, prawda? Czy to była już “gospodarska wizyta”? Czy też… hm Ciekawe – czy Komorowski pokłócił się z Tuskiem o miejsce przy tym czy innym oknie? A może o markę samochodu? Bo coś mi się zdaje, że jechali autem wojewody kujawskiego – he he – dobre – trzeba wiedzieć w czyje koszty wizyta “gospodarska” idzie! Zastanawiając się nad tym: a po co one na te tamę przyjechały, to se odpowiedziałem: ŻEBY PRZYKLEPAĆ! Jak przyklepią, to się lepiej tama trzymać będzie. Drugiej tamy chyba nie będą budować. Zreszta… będą znowu latami dyskutować jak koleś z ro i do tego wniosku dojdą, że się niespecjalnie lubą i tyle. Ale ro i mnie to uchodzi – ale od polityków to jednak rozwiązań by się oczekiwało, prawda? A oni jacyś mili względem siebie: Kaczyński Jarosłąw dzisiaj łagodnie konkurencję potraktował, wypomniał im tylko wykreślanie projektów. Hm, zobaczymy, czy wróci Jarosław do tego projektu? Idę o zakład, że nie wróci. Na razie nawołuje do hojności, ale zapomniał chyba jako pierwszy wrzucić coś do szkatułki! Czy mi umknęło, co? Chociaż z 500 złotych! Czy też wykosztował się Prezes na komunię? Proszę wybaczyć – ale ja tak reaguję, jak ktoś namawia mnie do hojności, bohaterstwa, odwagi, szczerości, uczciwości czy patriotyzmu… Najpierws sam pokaż, potem wymagaj… Albo jakoś tak, prawda? Ale Jarosław wygra wybory. Bo ludzie jakoś tak mizernie reagowali na Tuska. Tłumów nie było. Premier na żywo też akurat do wielkoludów nie należy. Stali tam nad nim jak niańki nad przedszkolakiem, troskliwie martwiąc się, żeby przypadkiem gdzieś z tyłu ktoś jakiego okrutnego pytania nie zadał, typu: “A po co pan przyjechał?” A Komorowski z wielkości to raczej jedynie manię ma i nic więcej! Gdybym nie wiedział, że jest, to bym nie dostrzegł. Świetnie chronieni. Lepiej niż nasz dobytek! Wieniec złożyli. Dobrze. Jakiś stary wieniec porzucony obok punktu informacyjnego. Przykry widok. A sam punkt? Zamkniętego dzisiaj. Ciekawe – czemu? Coś chłopaki obiecywali zrobić z tym miejscem, prawda? Biskupi obiecywali – i jak było – tak jest. Za to wycieczka, dość liczna, autokarowa poszła do Krzyża na Cyplu. Musieli przejść obok tej grupy, która Tuska otaczała. - Nawet nie patrzcie w tamtą stronę. – kwaśno mruknęła jedna z kobiet do tych, które szły obok i za nią. Nie był to zakaz – w tonie kobiety była głęboka świadomość nieprawdziwości tej grupy po ich lewej ręce. Zerknąłem w stronę Krzyża na Cyplu – tam w tej chwili nie było nikogo. Ludzie patrzyli i filmowali zrzut wody. Niektórzy przyglądali się ochronie i dziennikarzom. Ochrona przyglądała się ludziom. Jakiś strażak z generalskim wężykiem, jakiś generał, czyli wojskowy. Bo pojechali potem do remizy na posiedzenie sztabu kryzysowego albo może łódź strażacką obejrzeć. Powiedzieli, że tama wytrzyma, to znaczy wytrzyma. Słowo premiera to przecież świętość! Szkoda tylko, że tłum nie wiwatował, bo tłumu nie było a dać do wiwatu jeszcze jest czas do końca czerwca. Tłumek za to obejrzał sobie premiera. Chodzić umie premier. I wieniec złożyć umie. I wypowiadać się też umie. To dużo, gdyby porównać go z mającym problemy z chodzeniem takim jednym politykiem. Mówi gramatycznie – “ręcyma” nie będzie tamy stawiał! Komorowskiego zaś trzyma blisko siebie, bo wtedy szansa, iż nie pojawi się jakiś Bartoszewski jest większa. Upalny dzień. I tylko wzbiera. Mówią, że woda tylko. Ale kto wie, czy nie gorycz. Powódź jest straszna. Kiedy się przeleje przez wały czy przez czarę – jest strasznie… I wtedy nie będzie już w ogóle sensu pisać cokolwiek!

  41. Szopq napisał(a):

    “Na razie nawołuje do hojności, ale zapomniał chyba jako pierwszy wrzucić coś do szkatułki! Czy mi umknęło, co? Chociaż z 500 złotych! Czy też wykosztował się Prezes na komunię? Proszę wybaczyć – ale ja tak reaguję, jak ktoś namawia mnie do hojności, bohaterstwa, odwagi, szczerości, uczciwości czy patriotyzmu… Najpierws sam pokaż, potem wymagaj… Albo jakoś tak, prawda?” Koleś, byłbyś zadowolony gdyby Jarosław zaświecił banknocikiem przed kamerami i wrzucił na powodzian, kilkukrotnie przy tym, z animuszem poklepując w puszkę? Napisz lepiej, czy cyknąłeś fotkę jak tamten “zażera” się tą pszczołą.

  42. koleś napisał(a):

    Nie ma świecić, ma wrzucić, skoro ja też miałbym! I tyle. Istnieje takie stare pojęcie jak “dać przykład”. I nie ma nad czym dyskutować, drogi Szopqu – skoro przy innej okazji (vide FAKT czy inny SE) wręcza się dziecku iPoda czy coś tam z okazji komunii. Oczywiście FAKT czy inny SE był przy tym całkiem spontanicznie i zupełnie przypadkowo. ———– Ja bardzo nie lubię, gdy ktoś jej hojny z mojego konta. No bardzo! ————– Nie cyknąłem tej fotki – jedyne co mi do głowy przyszło, to się wycofać. Ten szerszeń miał taki wyraz twarzy (chyba jakaś reminiscencja z pszczółki Maji), że dopiero Twoja uwaga przywróciła mi świadomość zaprzepaszczonej możliwości. Albo… w panice cofnąłbym się o ten metr za daleko i zleciał ze skarpy… Jeśli zawiodą Cię kiedyś drogi do Dobrzynia to będziesz mógł sprawdzić. Za krzyżem w kierunku brzegu skarpy i w prawo… ;)

  43. koleś napisał(a):

    Faceci od PR powinni byli zaraz po wystąpieniu Prezesa powiedzieć, oczywiście “po cichu” i “tylko na użytek prasy, radia, tv i cioci Kloci”, że Prezes z własnego konta przelał tausena albo i nawet sto złotych. I starczy!

  44. Szopq napisał(a):

    Przecież Prezes nie ma konta! Chyba że już ma… Ale o to chodzi, szanowny Kolesiu, że skoro nie pomachał, to w takim razie dalej nie wiesz czy dał/czy da. A o pisowskich PRowcach… Czasami zdaje mi się, że lepiej gdyby ich nie było. . Słyszeliście o chłopaczkach z kędzierzyńskich Piastów? Oni nie czekali na żadne odgórne rozporządzenia i dyrektywy. Wzięli sprawy w swoje ręce i już wczoraj (albo i wcześniej) zbierali od ludzi kasę do puszek na powodzian. Ten naród nie zginie, mówię Wam, ani pszczoły, ani szerszenie.

  45. Gedeon napisał(a):

    Nie raz zastanawiałem się jakie procesy musiały zajśc w umyśle tudzież psychice Pana Redaktora, ,ze z dyplomowanego bądź co bądź humanisty, uczyniły piewcę kapitalizmu, czytaj: formacji ustrojowej, która ze swej istoty każe płacic Człowiekowi sprzedającemu swoją pracę (ręce i umysł) mniej niż wynosi jej wartośc faktyczna, by zapewnic tzw. “godziwy” zysk Panu właścicielowi.No chyba, że ma Pan Redaktor na myśli jedynie tych włascicieli jednoosobowych realizujących tzw. samozatrudnienie. Ale i tu obraża Pan Redaktor inteligencję swoich Czytelników, którzy już niejedno widzieli w kwestii sztucznego windowania kosztów działalnosci naszych rodzimych kapitalistów, aby w rezultacie wykazac jak najmniejszy zysk do opodatkowania. Dobrze by było, aby ten trudny czas powodzi, która w perzynę obraca wszystko co materialne, skłonił Pana Redaktora do nieco głębszych refleksji.Z pozdrowieniami od “ścisłowca” myślącego nieco inaczej.

  46. Zuraw napisał(a):

    Gedeonie, nikt nikomu nie zabrania sprzedawać swojej pracy za tyle, ile wynosi jej “wartość faktyczna” (cokolwiek to nie oznacza), ani nawet za więcej. A na sztuczne windowanie kosztów działalności istnieje szereg przepisów w kodeksie karnoskarbowym. Może się zdziwisz, ale one są używane.

  47. Szopq napisał(a):

    Również poprawnie rozwiązałem zagadkę z przyjemniaczkiem. Bronisław “Error” Komorowski – takie określenie przyuważyłem dziś na forum onetu :)

  48. koleś napisał(a):

    Jakoś mam niewielką ochotę sprawdzać co jest faktem, co legendą czarną, co legendą białą w Państwie, którego Najwyższy Przedstawiciel zwany Obywatelem radzi mojemu krajowi, by trzymał mordę w kuble… Celowo użyłem sformułowania “owej arystokratki”… ro pewnie ma rację – ale o prawdę swojej historii niech się martwią Francuzi. Mnie, szczerze mówiąc, francuska historia rybka bardzo. ————– A Seweryn Goszczyński? Facet, którego policja szukała na Galicji i znaleźć nie mogła, który ledwo się w Warszawie pojawił w czerwcu 1830 roku, to zaraz trafił do Wysockiego. Carska tajna policja nie trafiła, a Goszczyński proszę, od razu, talent jak cholera! Jeden z naszych Mistrzów Sponsorowanego Pieprzenia o Niczym!

  49. Gedeon napisał(a):

    Szanowny Ro! Smutno mi bardzo, że tak zero-jedynkowo, w jedynie słusznych, czarno-białych barwach odebrałeś moją wypowiedź. A przecież otaczająca nas rzeczywistośc jest taka kolorowa. Widzisz, niepoprawny idealista, miałem cichą nadzieję, że to dziennikarze właśnie, owa czwarta władza,bazując na humanistycznych fundamentach wyniesionych z uczelnianych murów, wymuszą na współczesnych luminarzach nauk społeczno-ekonomicznych opracowanie modelu nowoczesnej formacji społecznej, godnej społeczeństw pierwszej dekady XXI wieku, miast tkwic ciągle w przestarzałym, XIX wiecznym kapitaliźmie.Nieśmiałe próby w tym kierunku podejmowano w okresie naszego Sierpnia ’80 i nie uwierzę aby obcym terminem był dla Ciebie “solidaryzm”. Jesli tak, to odsyłam np. do programu wyborczego Kornela Morawieckiego. A tu, masz ci babo placek, zostałem posądzony o sprzyjanie – zgodnie z zero-jedynkowym widzeniem swiata- poprzedniej, niechlubnej epoce ustrojowej.No cóż , jakoś to przełknę. Co zaś tyczy “pochwały kapitalizmu mającej świadczyc o humaniżmie człowieka” to pozwól, że przytoczę najświeższy news z dzisiejszej Wirtualnej Polski, która donosi, iż kilkoro warszawskich aktorów, będących właścicielami teatrów zamierza wystąpic do władz z żądaniem odszkodowania za utracone dochody w związku z ogłoszoną jakiś czas temu żałobą narodową.Czyż nie piękny przykład humanizmu, płynący wprost z przywiązania do fundamentalnych reguł kapitalizmu?

  50. koleś napisał(a):

    Wiem ro… Plotka, kalumnia, oszczerstwo odgrywa w biegu wypadków politycznych często ogromną rolę. Nie da się jednak zaprzeczyć, że skuteczna plotka czy zyskujące posłuch oszczerstwo muszą jednak zostać też uwiarygodnione zachowaniami osoby, której dotyczą oraz… znikomą liczbą osób stających w obronie dobrego imienia oczernionej. —————- Zauważyłem… - czyn zwany kiedyś sabotażem – pod Opolem – wredny bardzo, bo stało się to podczas powodzi (nto pisała o tym), - plotka na Żuławach, że wysadzono groble! - plotka że wały celowo uszkodzono, by tamę we Włocławku ratować, a kiedy okazało się, że ona jednak wytrzyma – wysadzono wały inne, by woda spłynęła… Pewnie takich plotek jest więcej. Wręcz ogłoszono, że policja autorów takich plotek będzie surowo karać. Tak… Najpierw musi znaleźć a ja śmiem podejrzewać, że w tych plotach, oprócz ludzkiej głupoty (a tej sądzę jest tu najmniej!) najwięcej jest celoweego, szkodliwego działania. ———— Na miejscu naszych kochanych polityków zaprzestałbym wzajemnego atakowania – woda spływa i odsłoni! – może który to czyta – i może wreszcie zrozumie – co to znaczy – WODA ODSŁONI! – ludzie zobaczą, co stracili, jak to, co zdobyli często płacąc zdrowiem i szczęściem – poszło w błoto dosłownie! – i zapytają… Naprawdę dobrze radzę – BIERZCIE SIĘ DO PRACY i trzymajcie razem robiąc reformy rzeczywiście PRZYJAZNEGO PAŃSTWA… Bo ludzi opowiadających o Was, że radzicie nam jeść ciasteczka – tych nie zabraknie! Jeden nawet udaje Marszałka i chce być Prezydentem! Inni ornat ubrał i na mszę dzwoni [można obstawiać, ale rozwiązania nie podam ;) ]… Ja nie boję się “władzy absolutnej” tej czy innej partii – ja boję się stanu bezrządu z jakim zbyt zęsto nasi obywatele się stykają. Boję się stanu bezradności, niemocy i braku perspektyw, bo tak zaczynają się rewolucje. W roku 1980 czułem się bezradny, bez perspektyw i bezsilny – i czułem narastającą wściekłość na pieprzący od rzeczy rząd, partię i dziennikarzy… Wtedy baliśmy się jeszcze bardzo Ruskich, teraz boimy się o to, co już mamy… Ale jeśli już nie mamy? To czego się bać? Gorzej już być chyba nie może, prawda? [może być gorzej, ale to dopiero... przyjadzie]… —————— Potrzebni są GOSPODARZE [hej, to nie znaczy, żeby mi onety i inne zaraz Pawlaka pod nos podtykały a z Napieralskiego robiło się czarnego konia!]…

  51. Zuraw napisał(a):

    Widzisz Koleś, to co mówisz całkiem składnie podsumował JKM. Podrzucę tekst: ——————————————— Czy zwiążecie się Panowie z dziewczyną, która za wszelką cenę pcha się Wam do łóżka? Czy przyjmiecie do pracy człowieka, któremu bardzo, bardzo na tym zależy – czy też będziecie się obawiać, że chce on Was okraść – albo jest agentem konkurencji… To samo i tu. Jeśli jakiś polityk po trupach pcha się na stanowisko, to należy podejrzewać, że (a) jest to agent jakichś służb, który dostał takie zadanie (b) agent obcego mocarstwa (c) człowiek, który na tej posadzie chce się nakraść – i dlatego tak mu zależy, (d) facet, który nie potrafi nic innego poza zajmowaniem politycznych stołków, więc musi… W walce o prezydenturę ten czynnik jest trochę słabszy – ale też występuje. W monarchii panuje zasada: „Siedź w kącie – a znajdą Cię!”. Król wybiera na posady ludzi, którym nie zależy; owszem, chętnie pomogą, poświecą swój czas i wysiłek – ale żeby się zabijać? Fi donc! W d***kracji jednak o stołki trwa walka – i, oczywiście, wygrywają ci, którym zależy (a ci, którzy są dobrzy, często w ogóle nie stają w szranki – bo albo im nie zależy albo boją się zatratowania na śmierć). Czyli: wygrywają ci, którzy nie powinni. A potem powszechne zdziwienie: skąd na szczytach tylu skorumpowanych, tylu agenciaków, tylu nieudaczników…

  52. Zuraw napisał(a):

    Koleś, nie załamuj mnie, chyba że Twój osobisty Alzheimer za bardzo się panoszy w głowie Twojej. Jeszcze w barze u Mola parę razy wspominałem, że jak coś wrzucam, to ot tak, “do wiadomości” i z tego nie wynika, że się z tym zgadzam. No wiem, że Twoja tyrada była antymikkistyczna a nie antyżurawiowa, ale trochę za dużo emocji w to włożyłeś. I mylisz się, że jego można tylko wysłuchać i czcić, bo z wysłuchania wcale nie wynika cześć. Mówię tu przynajmniej o sobie i paru znajomych, czytujemy go w necie dość regularnie i nikt z nas mikkistą nie jest. Bo facet częściej nie ma racji niż ma. Ale czasem o dziwo ma. Koleś, czy jak obejrzę sobie “Czterech pancernych i psa” to zaraz muszę się do TPPR zapisać? A z innej beczki – właśnie usłyszałem w radio, ze leci do nas pomoc z Rosji. Tak ta, i to nie bombowcami szturmowymi, ale transportowcami. Nie wiem ile ich jest, ale mają przywieźć kilkanaście pomp i – uwaga, usiądźcie albo na baczność – 14 ton żywności. Rozumiecie, CZTERNAŚCIE ton. Nie złota, żywności. Z Rosji wielkiej. Mam dziwne wrażenie, że byśmy się tu z Kolesiem, Ro i jeszcze kilkoma mogli zrzucić na więcej.

  53. Zuraw napisał(a):

    Owszem, się nie zagląda. Przy darczyńcy. Okazuje mu się wdzięczność, poważanie, radość etc. A jak wyjdzie, to się zagląda. I to co się widziało, omawia ze szwagrem czy innym znajomym konioznawcą. Owa dziewoja płatki policzy gdy zacznie z psiapsiółą o tym bukiecie rozmawiać. A zacznie. Choćby była za granicą i musiała do psiapsióły przez najdroższy roaming zadzwonić.

  54. Zuraw napisał(a):

    Wiesz co Koleś, nie chciałbym być koniem darowanym Tobie. Z całym szacunkiem dla Ciebie i darczyńcy, ale chciałbym żeby mi ktoś w zęby zajrzał i stwierdził, czy mam dwa czy dwanaście lat i stosownie do tego dobrał mi dietę i obowiązki. Inaczej ja się zmarnuję, a i Ty nie będziesz miał większego pożytku. A jak obiecanego konia nie dostajesz, to omawiaj to z papugą, czyli prawnikiem.

  55. Zuraw napisał(a):

    Usłyszałem to w radiu z wymową przynajmniej newsa. Coś tak jak w czasach Gierka raporty, że statek z pomarańczami z Kuby dopłynął do Świnoujścia. I oczywiście że pomyślałem sobie że za mało. I że to głupie – koszt żywności + koszt transportu samolotem jest wyższy niż koszt 20 ton kupionych w Polsce, lepiej przysłać po prostu kasę i kupić na miejscu; przecież to nie było trzęsienie ziemi w całym kraju. Za to Kolesiu drogi bardzo chętnie pomogę Ci w przeprowadzce. Ty będziesz targał meble i inne ciężkie klamoty, a ja przeniosę Ci taborecik i lampkę nocną. Ja, chłop 100 kilo żywej wagi i prawie 2 metry wzrostu. A ty mi będziesz wdzięczny nieskończenie :-D

  56. koleś napisał(a):

    Nie tak całkiem z tym kupowaniem “na miejscu”. Kupić u siebie, to jednak dać zarobić miejscowym, prawda? Jak Rosjanie sobie to wykalkulowali – to ich sprawa. Gdyby to byli Niemcy, Włosi czy Marokańczycy – też ich sprawa. Liczy się to, że przesyłają rzeczy przydatne. ——— A ja się nie przeprowadzam. Dzięki jednak serdeczne sugestię pomocy przy przenoszeniu taborecika i lampki nocnej – to skłania mnie do przypomnienia sobie, abym wcześniej zabrał ze stolika nocnego mój nieśmiertelny widelec! :D

  57. gorniak napisał(a):

    Wojtek Bartok, dobre:))))))))))))))))))))))))))))))))))))) Tak, Korwin na dar odstręczania od siebie ludzi pierdołami, przy których się upiera. Gada mądrze, gada, gada, ludzie kiwają głowami, aż on nagle, że kobicie trzeba czasem przyłożyć. I cały czar pryska, ludzie go mają za wariata.

  58. southpole43 napisał(a):

    Szanowny panie Gorniak, chcialbym panu powiedziec, ze zamiast wchodzic na glowne polskie portale od dzisiaj czytam tylko Pana. P.s. daj pan spokoj z ta falszywa tytulomania. Kazde dziecko w Polsce wie, ze Bartoszewski to absolwent malej matury, czyli 9 klas szkoly gimnazjalnej przedwojennej.

  59. Zuraw napisał(a):

    Tusk stara się położyć kres niekompetencji polityków???????????? Koleś, położyłeś mnie na łopatki. (co nie oznacza, że uważam że robi to Jarkacz)

  60. Zuraw napisał(a):

    Wiesz Koleś, te 14 ton rosyjskiej żywności mogło wyglądać tak. Przyjechali chłopaki na lotnisko ładować te wysokowydajne pompy na samolot. Załadowali, policzyli ile ważą, ile ważą ekipy do ich obsługi, popatrzyli na nośność samolotu i została im superata. No to kamandir powiedział, żeby wrzucili jeszcze trochę żarcia, bo przecież się Paliakom przyda. I polecieli. A redagujący komunikat sformułował to tak, jakbym to ja uginał się pod Twojego taborecika wnosząc go aż na parter.

  61. katy napisał(a):

    cyt”Naprawdę nie wiem, skąd to lekceważenie dla tych, którzy hodują zwierzęta na futra. To przecież o wiele trudniejsze niż robienie dzieci. No i o wiele mniej przyjemne, jeśli brać pod uwagę tylko startowy moment procesu ojcostwa. Przecież taki hodowca nutrii, norek, lisów czy szynszyli tyra niczym górnik na przodku. Wstaje skoro świt, ćwiartuje surowe mięso, roznosi je po klatkach.” I właśnie tutaj Pan zawarł cala istotę sprawy, prawdopodobnie nikt nic nie ma do merytorycznej istoty biznesu owych jegomości, chociaż uważam jako samotna matka 9 latka, ze wolałabym hodować czasem norki, kupie wyhoduje i sprzedam nie mając żadnych powiązań czy jakichkolwiek więzi emocjonalnych z futrzakami, chociaż jakaś tam odpowiedzialność za życie stworzeń jest nie mamy podświadomie strachu, ze wyhodujemy norkę na morderce lub nie daj boże polityka…ale wracając do tematu. My Polacy po prostu nie lubimy jak ktoś jawnie przyznaje się się do mordowania innych stworzeń!!! jak chcesz czynić taki proceder nie mów o tym i się nie przyznawaj. boimy się tego tak jak legalizacji marihuany czy prostytucji co dawałoby nam korzyści dla Państwa i kontrolę nad problemem strefy cienia…

  62. fox123 napisał(a):

    panie Zbigniewie ale hodowla kota to jednak nie biznes a fanaberia a “hodowla”dzieci(bo z kotów nie przybędzie w przyszłości płatników naszych emerytur) to jednak wielki obowiązek od którego pan z kotem się wymigał.pozdr

  63. Trackback: poplar table,
  64. Trackback: Diindolylmethane,
  65. garcinia cambogia xt napisał(a):

    excellent points altogether, you just won a emblem new reader. What would you suggest about your submit that you just made a few days ago? Any sure?

  66. Trackback: direct payday loan,
  67. Trackback: air duct cleaning 77018,
  68. Trackback: Pracusie i dziecioroby - 18 maja 2010,
  69. Trackback: Science,
  70. Trackback: suara bakrie,
  71. Trackback: fajsdgjfashdjfaksjdhkfa,
  72. Trackback: Dog Bed,
  73. CQ4Cl3gF napisał(a):

    278954 942909Immigration Lawyers

  74. Trackback: find out this here,
  75. Trackback: why not check here,

Zostaw komentarz